Forum cajakere 
necesse est
 vivere 
non est necesse

Tegorocznie
.... (8-9 lipca)

... (...)

... (...)


Menu
strona główna
egoistycznie
kajakomania
rowerownia
archiwum

Dodatkowo
forum
pomoc

logowanie do poczty

kajakomania 2003
kajakomania 2003
Gwda  

Gwda (Gwda Wielka - Jastrowie)

No pędzimy. Nie dość, że dwa dni na wodzie, więcej kilometrów niż kiedykolwiek, to jeszcze pierwszego dnia 34-37 km  (w zależności od wersji przewodnika) no i 68 osób – 34 kajaki. Po prostu skandal to mi się nie śniło nawet w najgorszych snach. No nic, ale czas się uczę.
Mała dygresja dla osób organizujących spławy: 68 osób to za dużo J. I pewnie z tego powodu już myślę nad przyszłym rokiem, aby zorganizować dwa kajakowania. Jeden hard a drugi soft.
Większość z nas przyjechała w piątek wieczorem. Nieźle to wyglądało. Puste pole namiotowe w Lędyczku, które zaledwie w kilka godzin przekształciło się w obóz dla 60 osób. Spływ dla znajomych. Nic, że 1/3 tych ludzi nie znałem J. Ognisko integracyjne wypadło pomyślnie, nawet wszystko pamiętam nawet to, że o świcie kąpałem się w rzece. Oj, jaka zimna woda była. Może dlatego w sobotę były osoby, które miały większego kaca niż ja. Prawda, Pyra?
Wyruszyliśmy w sobotę rano z Gwdy Wielkiej. Troszkę byłem wkurzony ja zobaczyłem, że koleś od kajaków jeszcze ich wszystkich nie zwiózł na miejsce startu przez co niektórzy z nas startowali dopiero koło 11, a do przepłynięcia był szmat drogi. Znów się uczę.
Pierwszy dzień był makabryczny przeszkoda za przeszkodą. Osobiście spędziłem pół dnia po pas w wodzie (na mojego kaca najlepsze lekarstwo). Powiem szczerze nie wiem co się działo z większością ludzi bo płynąłem ostatni zwijając maruderów (fajnie było, nieprawdaż dziewczyny). Muszę jednak przyznać, że maruderki były niezwykle dzielne i można było zaobserwować cudowną przeminę z marudzenia i zniechęcenia spływem do prawdziwej, wspaniałej chęci pokazania, że damy radę. Serio byłem z Was dumny.
Mimo największych chęci nie wszyscy dali radę dopłynąć do Lędyczka. Po przypłynięciu 2/3 drogi wybuchła rebelia, która spowodowała przerwanie spływu. Ognisko było udane, choć już widać było zmęczenie i duch w narodzie podupadł. Na drugi dzień wyzwanie podjęło 18 osób (chwała im za to). Reszta jęcząc z bólu i sącząc ciche przekleństwa pod adresem organizatora odmówiła dalszego spływania. A przecież drugi dzień był przyjemnym relaksem i odpoczynkiem po sobocie. Spokojna rzeka, małe utarczki z pracownikiem elektrowni wodnej, który ewidentnie chciał od nas w łapę, jednym słowem leniwy dzień. Spływ zakończyliśmy przy moście w Jastrowiu. Mam nadzieję, że właśnie w tym miejscu zaczniemy kolejny spływ.

A, chyba powinienem coś powiedzieć o obiecanych pstrągach. Wiem miały być, ale nie było. Wiem, wiem nie musicie znów mnie wytykać palcami, to ja zawaliłem sprawę. Moja wina, moja wina moja bardzo wielka wina. Obiecuję w przyszłym roku się poprawić.


Witamy Gość
Obecny czas to 2026-11-02, 05:27

Zaloguj
Użytkownik:
Hasło:
Zapamiętaj 
Zapomniałem hasła
Rejestracja

Szybka rejestracja
Użytkownik:
Hasło: Potwierdź Hasło:
E-mail: @
      

Szukaj
Szukaj:
Szukaj w:

Zaawansowane wyszukiwanie


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group