|
W związku z tym, że:
1. część z nas weszła, a część niedługo wejdzie
w wiek prezydencki,
2. zdjęć jest coraz więcej,
3. nie idzie upilnować domorosłych fotografów,
którzy fotografują wszystko jak idzie,
postawiliśmy, że zdjęcia z naszych wyjazdów nie
będą udostępniane wszystkim, którzy wchodzą na
stronę, aby czasami nasze ZDJĘCIA nie
zaszkodziły naszym prezydenckim ambicjom. W
końcu nie wiadomo, jakie brudy szmatławe gazety
o nas wyciągną. A jak już mają wyciągnąć to
niech same szukają a nie na łatwiznę idą :-)))).
Zdjęcia są dostępne na forum po zalogowaniu :-)
2014
Kurcze spływamy coraz mniej, opisy nie
powstają w ogóle. Dobrze, że robimy zdjęcia bo
już zupełnie bym nie wiedział że byliśmy na
jakimkolwiek spływie....
2013
Ten rok jest przełomowy. Po pierwsze z
"wiadomych powodów" sprawa spływów się
skomplikowała i nie odbył się ostatni spływ
planowany na październik,
a wrześniowy był na innej, łatwiejszej rzece. Po
drugie wakacje rowerowe się również nie odbyły,
choć zwiedziliśmy kawał Danii przenosząc się z
kampingu na kamping.
Opisy spływów (oczywiście nie wszystkie, bo mi
czasu brak, a chętnych ochotników do ich pisania
brak) możecie poczytać w Kajakomanii
2013.
2012
Opisów coraz mniej. To co
pozostało w głowie przeczytajcie w Kajakomanii
2012.
A rowerowo, Francja :).
2011
No cóż tu wiele mówić. O kajakach
przeczytajcie w Kajakomanii
2011. Dużo fajnych spływów :)
Wyprawy rowerowe przypadły mojej rodzinie do
gustu. Byliśmy w raju rowerowym - Holandii.
2010
Tym razem zaczęliśmy spokojnie, aby sie nie
zniechęcić przed całym jubileuszowym sezonem - Kajakomania
2010.
W tym roku pojchałem również na upragnione
rowery. Razem z rodzinką zwiedziliśmy Bornholm.
2009
W ty roku zaczęliśmy od mocnego uderzenia - 4
dni na rzece Wel i wizyta w piekiełku. O tym co
się działo w Kajakomani
2009.
2008
No zaczęliśmy spływanie w maju :-). Możecie o
tym poczytać w Kajakomani
2008.
2007
Wspomniałem już o nowej
świeckiej tradycji. Przypuszczenie stało się
faktem :-). Znów zaczęliśmy w maju.
Wszystko można zobaczyć w Kajakomanii
2007.
2006
Spływanie tak jak w zeszłym
roku zaczęliśmy w maju. Czyżby nowa świecka
tradycja?? To co się wydarzyło w 2006 możecie
zobaczyć w Kajakomanii
2006.
2005
Ten rok zaczęliśmy
zdecydowanie wcześnie, bo już w maju. Był to
pierwszy spływ mojego Mikołaja i Alicji.
Szczegóły z tegorocznych spływów w
Kajakomanii 2005. I jeszcze jedno stara
gwardia się wykruszyła. Trochę szkoda, ale
przecież nic straconego w przyszłym roku.
2004
W tym roku Robercik i Wojtek
pojechali na rowerek (ja niestety nie mogłem ach
te egzaminy na informie :-(((). Trasa miała być
ambitna Władysławowo - Ełk. Wystartowali z
Gdyni, a pierwsze co dostali to mandat, później
uciekł im prom, jechali autobusem i o mały włos
spóźnili się na pociąg powrotny, bo Wojtkowy
rowerek zaczął niespodziewanie strzelać. Tak to
jest pojechać gdzieś beze mnie.
A tak na marginesie, Dorota zlituj się na
Wojtkiem - niech już ma nowy rower... ;-).
Mieliśmy z bratem myknąć tą samą trasę w
sierpniu ale w tym roku chyba nie damy rady :-(.
Poza tym w tym roku zaplanowałem trzy spływy.
Jeden odwołałem z powodów obiektywno
-subiektywnych. Odbyły się dwa spływiki, a
później wpadłem na pomysł spływu lekkiego i
przyjemnego jesienią - i się udało!!!. Tutaj
możecie
się
dowiedzieć
czegoś
więcej
o
Kajakomanii 2004.
2003
Udało się! Znów byłem na
dużej wyprawie rowerowej. Z Wojtkiem i
Robercikiem przejechaliśmy z świnoujścia na Hel.
Piękna wyprawa. Mam nadzieję, że będzie to
początek mojej wycieczki wokół Polski. Pożyjemy
zobaczymy. Poza tym zorganizowałem gigantyczny
spływ Gwdą. W sumie pojechało 68 osób. Wydaje mi
się, że mimo kilku przeciwności było fajnie i
sympatycznie. Wchodząc
tu
możecie
poczytać
o
tym
spływie
i dzięki Elizie i Robercikowi zobaczyć
zdjęcia.
2002
W tym roku synek mi się
urodził :-). Stąd może troszkę archiwalna nędza.
Rowerek poszedł w odstawkę, lecz nic na to nie
mogłem poradzić. W sumie nie żałuję... no może
troszeczkę. Kontynuowaliśmy jednak spływanie. W
tym roku machnęliśmy Pilawę z Bornego Sulinowa
do Szwecji.
2001
Kolejny rok
"wyczynów" :-). Pierwszy rok, w którym
połączyłem wyprawę rowerową (Poznań - Bydgoszcz
- Poznań) ze spływem kajakowym.
Zorganizowałem pierwszy spływ w swoim życiu.
Bakcylem zaraził mnie mój kierownik, który
zorganizował wyjazd integracyjny na kajaku. Spłynęliśmy
Rurzycą z Trzebieszek do Krępska.
2000
Jakiegoś pięknego słonecznego
dnia odwaliło mi kompletnie i poszedłem
pojeździć na rowerze. No i tak poszedłem, że nie
było mnie kilka dni. Właśnie wtedy
zorganizowałem trzy wyprawy. Dwie samotne
(Poznań - Gorzów - Lipiany - Barlinek - Poznań i
Poznań - Biała - Stargard Szczeciński -
Świnoujście), a do jednej namówiłem mojego brata
(Poznań - Kruszwica - Nieszawa - Górzno -
Szczytno - Pisz - Biała Piska - Ełki -
Malinówka).
|