Forum cajakere 
necesse est
 vivere 
non est necesse

Tegorocznie
.... (8-9 lipca)

... (...)

... (...)


Menu
strona główna
egoistycznie
kajakomania
rowerownia
archiwum

Dodatkowo
forum
pomoc

logowanie do poczty

kajakomania 2008
kajakomania 2008
Korytnica     Obra     Warta 

Korytnica (Stara Korytnica - Nowa Korytnica)

Tu nawet kocich łbów nie było....

Plany były ambitne. Jezioro Kosiakowo - Głusko. Niestety pogoda zaplanowała nam spływ zupełnie inaczej. Gdy przyjechaliśmy w czwartek zaczęło robić się zimno, a w piątek zaczęły nas nękać przelotne deszcze i tak było przez cały dzień. Postanowiliśmy zacząć w Starej Korytnicy. Rzeka mnie nie zachwyciła, ale to może było spowodowane ciągłym uciekaniem przed deszczem. Na koniec pierwszego dnia Jezioro Nowa Korytnica. Totalna masakra wiatr, deszcz i zimno. Na szczęście jak dopłynąłem ognisko było już rozpalone. Deszcz padał my siedzieliśmy na zmianę pod wiatą albo przy ognisku w zależności od tego jak mocno padało. I tak pozostało do niedzieli rano. Z powodu deszczu i zimna już nie wypłynęliśmy..... Było w sumie sympatycznie, zabawa była przednia, wyspałem się (nie ma nic fajniejszego jak spanie w namiocie w czasie deszczu szczególnie gdy namiot nie przecieka) , ale mimo wszystko wolę na spływie spływać. 

Słońce wyszło jak jechaliśmy samochodem do Poznania.....

Tu możecie zobaczyć stronkę zapowiadającą spływ.


Obra (Kursko - Skwierzyna)

Ten spływ znów mi pokazał, że co za dużo to niezdrowo. Mimo że do rekordowej ilości osób brakowało jeszcze kupę osób było nas po prostu za dużo. Zaczęliśmy ze wsi, która jest zagubiona wśród lasów.  Jedyna droga prowadząca na start prowadziła po lesie po kocich łbach. Przewożenie samochodów trwało niemiłosiernie długo...

W każdym razie wypłynęliśmy. Pierwszy dzień dwa trzy jeziora, miejsce, w którym kończyliśmy w zeszłym roku. W sumie dużo wiosłowania, ale pogoda w sam raz na spływanie i kąpiel w jeziorze. Po trzecim jeziorze, a właściwie zalewie przed elektrownią wodną, rzeka zaczyna być ciekawsza, bardziej uciążliwa i jeśli nurt byłby troszkę szybszy to mogłoby być naprawdę wesoło. Sporo zwalonych drzew, żeremi bobrów, przy których gromadziły się inne gałęzie, konary, drzewa, które były nie zawsze stabilne, co mocno utrudniało przeciąganie po nich kajaków.
Nocowaliśmy w bardzo sympatycznym miejscu - Stary Dworek. Nazajutrz wpakowaliśmy się do kajaków (oczywiście część zrobiła sobie Dzień Szura Lądowego i nie popłynęli). W zasadzie rzeka była powtórką końcówki dnia poprzedniego. Mnóstwo kłód, drzew trochę meandrowania. 

Ten spływ był szczególny. Po pierwsze mój syn po raz pierwszy był pod namiotem i na dwudniowym spływie i chyba załapał bakcyla na dobre. Po drugie na ognisku była gitara - to pierwszy taki przypadek w historii moich spływów. Po trzecie stara ekipa się wykruszyła, w drugi dzień nie popłynął nikt kto spływał ze mną dłużej niż drugi sezon, za to pojawił się jeden powrót po kilku latach nie spływania. 

Tu możecie zobaczyć stronkę zapowiadającą spływ.


Warta (Poznań-Stomil - Mściszewo)

No i pierwsze koty za płoty. Zainteresowanie spływem co najmniej mnie zaskoczyło. Ostatecznie zabrakło dwóch kajaków a dwie osoby pierwszy raz w naszej historii płynęły jedynkami. 

Zebraliśmy się przy klubie sportowym Stomil. Daliśmy radę po zimie znieść kajaki nad rzekę - na szczęście nie było za daleko :-).Spławiliśmy się na rzekę. Pierwsze zaskoczenie - Warta płynie i tak naprawdę nie trzeba było wiosłować, można było się obijać i korzystać z ładnej tego dnia pogody. Płynęliśmy. Pod mostami obok katedry. Poznań zupełnie inaczej wygląda z perspektywy rzeki. Widać tez jak bardzo Poznań powinien być bliżej rzeki. Ludzie na nas dziwnie patrzeli ale co tam... W Koziegłowach trochę śmierdziała oczyszczalnia, ale i to drugie zaskoczenie - Warta nie jest taka brudna jak mi się wydawała wcześniej. Oczywiście woda znęcona, diabli wiedzą co się w niej kryje, ale stosunkowo mało śmieci na brzegach. Generalnie bardzo pozytywnie. W Czerwonaku minęliśmy bardzo fajne miejsce na ognisko - jakby ktoś był zainteresowany heheheh. 
Po czterech godzinach zupełnie bezboleśnie dotarliśmy do Mściszewa. Zaczęliśmy palić ognisko - tradycyjnie małe i przygasające :-). Inna sprawa, że było naprawdę ciepło i wytrzymanie z pieczeniem kiełbasy nawet przy tak niewielkim ogniu było sporym wyczynem. Link do zdjęć pojawi się na forum.

Po spływie pozostał niedosyt - już wkrótce Obra.

Tu możecie zobaczyć stronkę zapowiadającą spływ.



Witamy Gość
Obecny czas to 2026-11-02, 05:27

Zaloguj
Użytkownik:
Hasło:
Zapamiętaj 
Zapomniałem hasła
Rejestracja

Szybka rejestracja
Użytkownik:
Hasło: Potwierdź Hasło:
E-mail: @
      

Szukaj
Szukaj:
Szukaj w:

Zaawansowane wyszukiwanie


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group