Forum cajakere 
necesse est
 vivere 
non est necesse

Tegorocznie
.... (8-9 lipca)

... (...)

... (...)


Menu
strona główna
egoistycznie
kajakomania
rowerownia
archiwum

Dodatkowo
forum
pomoc

logowanie do poczty

kajakomania 2004
kajakomania 2004
Rurzyca     Gwda     Jesienna Gwda 

Rurzyca (Trzebieszki - Krępsko)

W tym roku wybraliśmy się na Rurzycę po raz drugi w naszej spływowej karierze (ja byłem tam 3 razy). W sumie myślałem, że będzie to serio duży spływ. No może nie tak duży jak zeszłoroczna Gwda, ale duży. Ostatecznie jednak po wielu perturbacjach w ostatnich 10 dniach przed spływem na liście znalazło się 30 osób.
Pogoda jaka poprzedzała spływ mogła zniechęcać, ale zaledwie 2 osoby zrezygnowały w dniu spływu i nie przyjechały :-(. Większość w dobrych humorach stawiła się na polu biwakowym w Agricoli już w piątek. Spędziliśmy miły wieczór przy ognisku (o dziwo nie padało :-)). Na drugi dzień po małym nieporozumieniu z właścicielami gospodarstwa - kto był wie o czym mówię - wyruszyliśmy na na start. Reszta dołączyła w sobotę rano. Kajaki w dobrym stanie, część zupełnie nowa, wiosła jak się patrzy (kobietki mogły dostać lekkie, plastykowe), kapoki też niczego sobie- chyba nic nie można było zarzucić kolesiowi od kajaków.
Zaczęliśmy płynąć, pochmurno, pierwsze jezioro no i deszcz. Chyba pobiliśmy rekord szybkości na tych jeziorach. Nikt nie myślał o opalaniu :-).
Chwilę pobyliśmy na plaży we Wrzosach. Jacyś ludzie grali na gitarze. No tak tego mi brakuje na naszych spływach, nikt nigdy jeszcze nie wziął gitary. Chyba ogniska byłyby przyjemniejsze. Ja jednak dla bezpieczeństwa nie będę próbował grać samodzielnie. Jakbym zaczął kolejne spływy mógłby się nie odbyć - z braku chętnych oczywiście.
Na kolejnym odcinku, bardziej rzecznym zrobiło się przyjemniej, a nawet słonecznie. Ci co byli pierwszy raz mogli poprzeżywać troszeczkę pierwsze bystrza i przeszkody, które jak każdy wie nie są ani wielkie, ani szybkie, a tym bardziej niebezpieczne. Każdy kto pamięta ogrom przeszkód na Gwdzie w zeszłym roku uznałby pewnie Rurzycę za bułeczkę z masłem, ale jak na początek to dobra rzeczka. 
Dopłynęliśmy bardzo szybko i zaczęliśmy chyba najdłuższe ognisko w historii spływów. Trwało od 16 do później nocy. Moim zdaniem było bardzo sympatycznie.

A i jeszcze jedna ciekawostka. W poniedziałek jedziemy na Mazury, a tu dzwoni współwłaścicielka Agricoli i mówi, że mimo mojej "obrazy" będziemy musieli się jeszcze raz zobaczyć. Ja na to yyyyyyy. A ona, że czegoś Alicja zapomniała z pokoju... A ja czego. Ona nie mogę powiedzieć. Podqurwiłem się nieco, bo potraktowała mnie jak złodzieja, co przyjedzie z Poznania po nie swoją rzecz. No to ja już wnerwiony (jadę akurat przez Inowrocław, a ona dupę mi zawraca), mówię że koniec tych zabaw i czego zapomniałem. A ona że odtwarzacza CD. Rzeczywiście jak się wprowadzaliśmy to stał tam jakiś magiczny radio magnetofon z CD, ale pomyśleliśmy, że to wyposażenie pokoju (oj przeceniliśmy "hotel"). Z wielką satysfakcja powiedziałem, że to nie nasze i że nie potrzebne były te podchody. Po prostu frontem do klienta.

To jest po prostu tragedia. Jak obrabiałem zdjęcia to nie wiedziałem gdzie ja właściwie byłem. Wyszło tak jakbyśmy byli na GRZYBOBRANIU połączonym z ostrą popijawą przy ognisku!!! Las, ognisko, grzyby, dobrze, że pojawił się choć raz kajak i ryba :-). A poza tym na niektórych zdjęciach nie wiadomo kto jest - pełne zadymienie:-))))), a na niektórych zjazd satanistyczny (w tym miejscu szczególne podziękowania dla Radzia i jego barwnych plam, które lubi i nie życzy sobie, aby ktokolwiek go krytykował). 
Jeśli ktoś nie czuje się zniechęcony to może obejrzeć zdjęcia z tego spływu i jeśli mimo wszystko zapragnie je mieć to możecie je również zassać (zgodnie z zasadami opisanymi na forum) (dzięki dla Bernatów, Radzia i Szymona) - podkreślam dla wątpiących to był SPŁYW!!! 

Tutaj możecie zobaczyć jak wyglądała strona zapowiadająca spływ na Rurzycy.


Gwda (Jastrowie  - Piła)

Zaczęliśmy się zbierać w piątek. Ostatnie osoby rozbijały namiot przy świetle samochodowych reflekorów. Było nas 26 osób. Ponadto przyjechali goście specjalni z Koko na czele. 

Sorki ale dziś nie mam siły pisać, a krzesło przypomina mi o oparciu kajaka :-)

Dobra zebrałem siły, a i oparcie mniej uwiera. No przyjechał Koko. Przynajmniej na tym skończyłem. Ognisko we wspaniałej atmosferze trwało do 4 nad ranem. To i tak nic w porównaniu do zeszłorocznego rekordu, wtedy słońce było na niebie, gdy się kładłem spać. 
Na drugi dzień rano wszyscy leniwie zaczęli się zbierać na start spływu. W Jastrowiu dołączyło do nas jeszcze 10 osób. W sumie 36 luda, czyli 18 kajaków. Po małych perturbacjach w korku (chyba cała Polska jechała tą droga nad morze), rajdowym crosie po lesie w końcu udało nam się wystartować.
Opis rzeki oczywiście byłby dobry tylko na podpałkę, jakby nie zamókł. Jednak zamókł i nawet do tego się nie przydał. To co było tam napisane nie za bardzo pokrywało się z rzeczywistością. Pierwszy etap był nudnawy, przynajmniej jak dla mnie. Zero nurtu, zero przeszkód, zero emocji, ale przynajmniej chłopaki mogli przepakować przenosząc kajaki na całkiem długich przenoskach. 
Z wolno płynących wyłoniła się dwójka liderów. Liderów, z którymi co niektórzy mieli do czynienia w zeszłym roku. Tak, tak to one. Moje ulubione maruderki. Powolniaczki. Dzielne dziewczyny. Po pierwszym kilometrze zaczęły coś przebąkiwać o zakończeniu spływu na najbliższej przenosce. Na szczęście pojawiło się dwóch dzielnych i wspaniałych kajakarzy (aby nie było wątpliwości to byli Kuba i Leszek) i wzięli dziewczyny na hol. Po nader ciekawym zygzakowaniu dopłynęli do przenoski. Później nastąpiło szybkie przetasowanie i pozostała tylko jedna żeńska osada, która zresztą dała rade i dopłynęła drugiego dnia do Piły. Maruderki zostały rozdzielone. Kuba i Leszek też (sorki, że Was o nich zanudzam, ale obiecałem że o nich wspomnę na stronie ;-)) 
Kolejny etap nadal nie przyniósł oczekiwanych emocji (było napisane rzeczka o charakterze górskim - ten co to pisał chyba nie był w górach). Przynajmniej w spokoju można było pić piwko i budować katamarany i różne inne tratwy. Później rzeka, jakby wiedząc że jesteśmy godni i piwo się kończy, przyspieszyła. Jedna osada przepłaciła to przyspieszenie wywrotką, ale każde przyspieszenie wymaga ofiar. Na szczęście w nieszczęściu większość rzeczy została wyłowiona, a wywrotowcy dobijając do brzegu byli uśmiechnięci!!!
Mimo zmęczenia radośnie siedzieliśmy do prawie 3 w nocy. Ognisko się paliło, Leszek śpiewał, piwo się lało (dzięki temu śpiew Leszka był znośny ;-)). 
Jedyne czego mi brakuje na spływach to prawdziwie ZIMNEGO piwa. Kiedyś się zdenerwuję i kupię samochodową lodówkę, a wtedy spływy nie będą miały żadnych wad.
W drugi dzień tradycyjnie część pojechała nad morze, ale większość popłynęła. Przyjemne słoneczko spokojna rzeka, jednym słowem relaksik. Bardzo krótki odcinek pozostawił niedosyt (w sumie na tym opiera się nadzieja, że w przyszłym roku znów będą chętni na kajakomanię). To co nastąpiło jak już wszyscy zlądowali było zarówno piękne jak i wspaniałe. Nawałnica, grad, wiatr - burza jak się patrzy. Pozostało nam już tylko załadować kajaki i się pożegnać. I znów muszę podziękować Leszkowi i Kubie :-).

A tak szczerze to teraz będzie to na co czekają Kuba i Leszek. Jakbym przyznawał nagrodę fair play to właśnie oni  by ją w tym roku dostali. Może w przyszłym roku coś wymyśle...

Jeśli chcecie powspominać, to możecie zobaczyć zdjęcia i wziąć paczuszki na własność (zgodnie z zasadmi opisanymi na forum). Obiektywnie muszę stwierdzić, że mimo że uważam ten rok spływowo bardzo udany to jakoś do fotografii wypady nie miały za dużego szczęścia. No i po raz kolejny okazało się, że jeśli się chce być na zdjęciach trzeba być bardzo blisko aparatu ;-).

Tutaj możecie zobaczyć jak wyglądała strona zapowiadająca spływ na Gwdzie.


Gwda (Piła - Kalina)

Ha, jednak się udało zorganizować jesienny spływ. Było tak jak w założeniach. Łatwo, miło i przyjemnie. Co zadziwiające pogoda dopisała, była lepsza niż na spływie Rurzycą. Zebraliśmy się w sobotę rano na małej uliczce w centrum Piły. Było nas całe osiemnaście sztuk. W tym tylko jedna (oczywiście oprócz mnie), która już ze mną kiedyś była na spływie. 
Koleś dał nam serio dobre kajaki, mimo że moje pierwsze wrażenia były straszne - toporne, obdrapane i na pewno ciekną. Okazało się jednak, że nie ciekły, każdy miał wygodne siedzonka generalnie piękna sprawa. 
Największe wrażenie wywołało miejsce na którym mieliśmy się wodować. Woda stojąca cała zarośnięta rzęsą wodną. Mielimy do wyboru: albo się zwodować na starorzeczu, albo nieść kajaki 300m do głównego nurtu. Wybraliśmy płynięcie w rzęsie :-). Po jedynej przenosce przez wał na główny nurt zaczęliśmy płynąc przez miasto. Ludzie na nas dziwnie patrzyli, ale trudno nikt nie mówił, że nie będą się z nas śmiać. My jednak dzielnie sunęliśmy do przodu. Nurcik był dość szybki, słoneczko świeciło, mało przeszkód okoliczności w sam raz na leniwe spływanie. Kila przeszkód nowicjusze pokonywali bezwypadkowo tylko w sobie znany sposób :-)  (gratulacje dla Asi i Michała którzy spiętrzenie pokonali tyłem - już myślałem że leżycie :-))))).
Trasa okazała się krótka. Pozostał niedosyt, który mam nadzieję będzie prawidłowo spożytkowany w przyszłym roku. 
Na mecie czekało nas pole pełne młodych, zielonych, niskich POKRZYW. Reumatyzmowi mówimy stanowcze NIE. Wyciągnęliśmy kajaki, naznosiliśmy drewna na ognisko i zaczęliśmy palić ognisko. Trochę dziwnie było palić ognisko w środku dnia, ale kiełbaski były całkiem smaczne. W międzyczasie kierowcy mieli niewątpliwą przyjemność jechania wspaniałym tworem polskiej motoryzacji marki Lublin - niektórzy z nas robili to na pace, co było, wierzcie mi, zajebistym przeżyciem :-).
Ognisko płonęło, pożartowaliśmy, pogadaliśmy, no i zebraliśmy się do domów. 
Było serio miło.

Wyjątkowo na tym spływie zrobiliśmy dużo zdjęć, które w większości nie przypominają barwnych plam :-).

Tutaj możecie zobaczyć jak wyglądała strona zapowiadająca spływ na Jesiennej Gwdzie.


Witamy Gość
Obecny czas to 2026-11-02, 05:26

Zaloguj
Użytkownik:
Hasło:
Zapamiętaj 
Zapomniałem hasła
Rejestracja

Szybka rejestracja
Użytkownik:
Hasło: Potwierdź Hasło:
E-mail: @
      

Szukaj
Szukaj:
Szukaj w:

Zaawansowane wyszukiwanie


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group